Więcej nie trzeba
                              humoru,
niż On w sobie nosi
jak najkrótszą drogą,
do celu zdążając
gdy chwilę go posłuchasz
od razu polubisz -
nosi miano wielkich,
wynalazca...
lecz nie wchodź mu w drogę
złośliwie, podstępnie
ze szkodą
bo zemsta mu daniem
jedzonym na zimno...
Zaradna i cierpliwa,
wszystkim celom sprostać chcesz
z błękitem w dłoni czuwasz
by spokój świtu
             zawsze w oknach domu lśnił...
myśli wolne i słowa puszczasz
ponad umysłami, niczym wichry,
one Kartezjusza cieniem
wspólnej planety nosimy siłę
w imieniu wpisane współczucie,
i uśmiech oddając, smakuję go
niczym tabliczkę czekolady
           mówią żeś warta tysiąca oddechów...
i grzechu pierworodnego
wierzę -
to łatwe, patrząc na Ciebie.
Kiedyś przyjdę do tego domu,
w którym wszystko, co dobre
ma swoje miejsce
i dobrze jest ułożone,
czujesz spokój, kiedy patrzą
oczy ciepłe zielone...
tak, aż tęsknisz do granic ateńskich,
przy niej będziesz bezpieczny
                                  na zawsze,
po kraniec Andromedy
ocalony
ominą pożogi nieszczęść
jak murów Katanii piękno
najcieplejszy jest
jeden dzień z lutego, piąty -
Akropolu
otulony słońcem.
śladem zwierzyny
w leśne ostępy
rydwan swój skierował
.
srogi Mars,
niczym łowczy, ciemności
przekroczył - w oddali
wilczycy przemknęła sylwetka
i dzięcioł rytmicznie drażnił ciszę,
i oto wśród mchu, włosami okryta
stała, ze spojrzeniem ukrytym
nieokiełznana, dzika Sylvia Rea,
i zapragnął Bóg i poczęli
blinięta -
rodu rzymskiego
pierwsze tchnienie
dzikie, mistyczne i święte...
Miłości potrzebuje,
samotność wyrzuca za próg -
nikomu niepotrzebny mebel,
na każdą z pór
w jej oczach pełnych czułości
odnajdziesz spokój, przywiązanie
różę nieśmiałości
trzyma pąsową i perłę,
lecz i ryzyko
bywa jej kochankiem
widziałem, widziałem
sukienki tej cud,
co uczynił Aniołem
i ubrał w słoneczność,
kiedy uchwycisz
serce to płoche,
odczujesz arioso bel canto
dla Ciebie...
rytmicznych uderzeń
śpiewnych kurantów
prosto w Twoje dłonie,
o miłoci opowiedzą światu.
Majestatyczna i nieśmiała, dzika
czerwone korale przyjmie
od króla Karola,
za chwilę, pojutrze
                                 niedbale -
z pozorem obojętności
nauczy Koronę cierpliwości,
szukać każe w tłumie
swej wierności,
gdy więc oswoisz
dzikość i niemiałość
jedno pozostanie zadanie
niełatwe,
zrozumieć ją całą -
w pół słowa...
W codzienności, niestrudzenie
coś mnie łączy z tym imieniem,
sił przedziwnych moc niezwykła
w której z mrocznym huraganem
łączy się przejrzysty ranek,
to katharos jaśniejące
niczym młode wiosny trawy
rosą czyste,
przez ten ocean szmaragdowy
popłynę
by zebrać Krasnokwiatu
szczęścia sześć bukietów
Katarzynie.
W jutrzence dnia
obdarowana przez Boga,
Marsa najwierniejsza z córek
przeszła dziewięć stopni
do szczęścia,
energiczna i nieugięta
z nutą optymizmu
brzmiącą
nieskończonym echem,
w zapachu fiołków
odnajdziesz to imię
i
zanurzysz się w ich łany
lub z dala ominiesz
mocą porażony
jednak nie obojętny.
Oto złóż w jedną całość
jak ongiś bywało
przepis z ziół ogrodu swego,
okraszonym mocą słów
tajemnych,
energicznie i z pewnością
wygłoszonych
w trzeciej nocy godzinie,
stworzysz napój, co odurzy wnet
każdego, kto nie będzie przekonany,
żeś niezwykła, żeś jedyną
pokój sławisz, dobroć wszelką
chmurne czoło ledwo mgiełką,
co unosi troski wszelkie
uśmiech zostawiając
lecz mnie odurzać nie trzeba
z czary ametystowej wypiję
ów napój,
i trzewym pozostając
równie dobro, miłość, pokój
chwalić będę
Wciąż lubię gdyś władcza
i nieprzejednana
jednak spokój niesiesz
w poranek różowy
Księżyca i Wenus barwami mieszany,
łagodnie tak...
w dłoniach Twych
dziewięć tulipanów
ozłoci dzień, chwile,
nie będziesz w nich
samotna,
skowronka śpiew
usłyszę
gdy będziesz się zbliżać
w granice
godzin moich,
odważnie wychodząc
z cienia...
Nie siadaj, nie siadaj
z nią do pokera,
natychmiast dostrzeże
ukrytego asa
i to, co chciałeś
na kart grzbiecie...
spragniona sukcesu
karetą odjedzie,
innym blefem zakończy
tę grę
i nic ci nie pozostanie,
jak tylko odkryć
jej namiętność...
więc rzuć talię na stół
kochaj, kochaj już
Wenus
w słonecznym dniu,
gorących nocach
gdy się staniesz diabłem
może przegra... w Mariaszka,
lub spłoniecie
w Opalu niebieskim.
Cztery pory roku
i świata
kolejne mijają,
miarowym taktem
obrotu ziemskiego,
lecz stałość jej, godność
niezmienne...
uparcie zmierza do celu
w poświacie Wenus
w blasku szmaragdu,
mądra i rozważna
święta,
tajemnicę przeniknie
zachowa,
umiłowana
urodzeni w piątek
mają u niej chody
ja miałem...
W kolorach Agatu
słoneczność poranka,
cierpliwość i stałość
z odwagą,
w jeden wieniec plecie
dzikość
i Merkurego złotą kwadrygą
świat przemierza cały,
od wzgórz ateńskich
po zorzę polarną,
nieustannie bliska
w codzienności
małe tak, małe nie
płoche niczym jeleń
dziewięć pragnień przyciąga,
oddaje
nie wie nikt
co zmieni jeszcze,
dla nas niezmienne...
Niespokojny, niepokorny duch,
wciąż i wciąż u początku
niczym kot
własnymi chadza ścieżkami,
lecz gdy oswoisz
stanie się wiernym
i jasne będzie jego spojrzenie,
ogród podaruj spokojny
pełen barwnych Berberysów
obudzą świat jego zmysłów
gdy pieszcząc je dłonią
odkryje chwilę świtu,
purpurową...
o osiem kroków
bliższy żółty horyzont
odgłos słowików
przyniesie.
Od deszczu, burz i ognia
mocą Jupitera chroniona,
w dłoni dzierżysz odwagę
a w sercu wrażliwość,
wolności oddana i hojna
otwarta na wyzwania
nieznane,
na piersi swej ułóż
Turkus janiejący
przed sztyletem zdrady
ostrzeże
strażnik miłości,
nie uciekaj
w głębi lasu w ciszę
niechaj musną twe czoło
skrzydła sowie
ich wzrok poprowadzi
jasną ścieżką,
ten, którego zwą
Stator, Victor, Versor
sukces przyniesie, klęski rozproszy.
Oplątuje zwinnie
gibkością pantery
w tańcu
spojrzenia,
zmysłowa, majestatyczna,
opanowana
jedyna i doskonała,
Marsa ogniste podmuchy
za sobą unosi iskrami
na skóry aksamit
opadają diamentowym deszczem,
w czerwieni brzmi najpiękniej,
nutami aloesu drga
współświadomość duszy,
w wieczornym spokoju...
Co mamy, co mamy dla niego
gdy jak zwykle oczekujemy
mknących sań z reniferami
ponad dachami
w głębokiej czerwieni granatu
przyniesie siłę woli, sukcesy
i... co zechcesz,
tylko napisz list
uwielbia je
pachnące jaśminem, kawą
czasem kroplą koniaku,
tęsknotami dzieci
Nike Laos Saturna pokona
przeszkody, niosąc radość
w granice naszych domów
co masz, co masz dla niego
Nikodemie.
Na czole swym czuje
w powiewach wiatru
wolność,
mocą Uranu, Merkurego
z błękitów
zwinnocią wydry
zdobywa cele,
i siedem kolorów szczęśliwych
uchwyci w bukiecie,
przynie jej pierścień
z ametystu lśnieniem
na chwałę
cesarskiego imienia...
Z rąk Wenus
otrzymałaś szmaragdu
cztery kamienie,
to Słońca i Ziemi
jedność,
i łaskę Boga -
stałocią silna
cenisz
wolność i porządek,
delikatna i gwałtowna
uparcie przesz naprzód
mocą ziemi obdarzona,
natura zwieńczy dzieło,
pochlebcom
ucierając nosa,
każdy podziękuje losowi
gdy na swej drodze
spotka...
I stworzył Cię
i wyprowadził
z kniei litewskiej, odważną
w dłonie wkładając lojalność,
miłość w serce,
światłość Księżyca
w spojrzenie...
Adam -
szukał cierpliwie,
by wiedziano, jak wołać
w potrzebie, w radości
i tak wpatrzony,
z ust wydał westchnienie:
Grażus!
Jak gdyby patrzył
na kwiat lilii,
na bursztynu dwa kamienie
i odtąd wołamy
Piękna!
Szukając barw
w szarości odcieniach
miast kniei bezbrzeżnych,
a Ty cierpliwie
przybywasz
z pejzaży kolorów...
Niczym jaguar śmigły
z pomocą przybędzie,
sprawiedliwie podzieli
co jeszcze posiada,
z sercem łagodnym
na oścież otworzy
przed Tobą,
drzwi swego domu
nim minie
sześć szaroci dni,
odda nawet swoje sny,
by radości proporzec
nieść,
tak oto niebiosa
zesłały na chwałę
z Jowisza blaskiem -
Mattanja...
Mówią, że niewierny
choć przecież uczciwy
i subtelny - ze szczyptą ironii
temu co zdradzi
nie wybacza,
mocnym słowem zgani,
to nie dyplomata -
zimna kalkulacja
na nic,
może gdy przyniesiesz
agatu cztery barwy
wprost z nurtów
Achatesu
dotkniesz delikatnie
dobroci jego...
i tak plecie
ironię z uczciwością
dobroć z niewiernością
Didymos w błękicie.
Znaleziona w głębi kniei
z zastygłą Marsa kroplą
w dłoni,
z obietnicą cnót strzeżonych
ta co posiada siłę
niedwiedzią,
delikatność tulipana zarazem
i serce skowronka,
siostra Ursusa umiłowana
królów wybranka,
w kolii z agatów
fale Renu zdobywa...
odwagąi siłą,
subtelności tiulem
kolorów wiosennych
naręczem,
zdobędziesz
Urszulę...
W Księżyca poświacie
spokojny,
w dzień nadchodzący
zawsze spogląda,
z ziemi stworzony
i tworzący piękno,
trzyma w dłoni
kamień
         
czerwony,
ten, co osądza i był osądzony
choć nie widział błędów
zawsze jedyny wśród wielu,
tygrysa odwagą obdarzony
dumnie wród wiązów
          wychodzi
w dzień nadchodzący,
by z innymi się łączyć.
Często odnajdziesz w cieniu,
jakby wśród Cyprysów
schowana przed wzrokiem
ciekawych,
przed słowem gnuśnym -
zawsze martwym
w ustach złośliwców,
za dewizę mając:
eliszebeth
ku niebu spogląda,
gdzie Wenus oddaje jej
lśnienie,
przez Boga wywyższona
a cicha i skromna...
Elżbietom oddając
brokaty swych sukni,
ukochana siostra
z róży czerwienią
zaplątaną w lokach,
nefrytu tylko ciesząc się
głębią...
Ta, co odkrywa dusze ludzi, rzeczy
ogniska pilnuje,
i łanów niebieskich.
Słyszysz
spokój taki cisza
zasypia cień drzew
na końcach traw
Księżyc i Saturn sowy
nocni bracia i siostry
świerszczy
współgrają
z odblaskiem jadeitowym
w jej rękach
sama pochodnią
którą z oddali zobaczysz
latarnia kolorów dziewięciu
każdy ku niej powróci
pragnieniem tęsknotą wspomnieniem
codziennością
W jej ramionach
odnajdziesz namiętność,
zmysłowość, zachwyt
miłość zachłanną -
jeli nie odwrócisz wzroku
spopieli ogień wulkanu,
gdy miniesz obojętny
zabierając czułość
w mroku jesiennym,
podaruj
sodalit jasnoszary
z pięciu stron świata
uspokoi płomienność,
ujrzysz
światło Wenus
wśród tysiąca kolorów,
obdarzy cię
Chanach
swym wdziękiem i łaską
na zawsze, natychmiast,
ukłoń się
a o poranku
poprowadź na Champs-Élysées:
Ici le soleil chasse les ténebres
pour vous madame Anette.
Bliski natury,
w troskliwym spojrzeniu
dojrzewają barwy,
każda grudka ziemi
liść, drzewo
ożywa w ręku
maków krwistość
niczym spod Monte Cassino
i jesień
taka, że chce się
wciąż lata
a zima skrzypi
choć obok ogień z kominka -
bliskość rodziny
Geos ogrody układa
i ścieżkę wród pól
taką, że nie znajdziesz końca
w szaroci dnia mijającego
Mars i Merkury
rozjanią zwycięstwa
sprawiedliwego
trzecim laurem oliwnym.
Więcej w nim rozsądku niźli intuicji
lubi mówić: nie
kiedy chce
wszelkie niepowodzenia
zbywa lekceważeniem
lub gniewem -
to nie moja, to ich wina!
ceni
przyjemne strony życia -
wród przyjaciół biesiady smaczne
w pracowitość, zaradność
bogaty, dom zbuduje
bo on i rodzina -
najcenniejsza wartość
od lat zapowiada Mamie
że gdy podrośnie
pisarzem zostanie.
Gdy otworzysz okna na wiosnę
od wschodu słońce i wiatr
obudzą hiacynty, rumianku
płatki białe,
czas najważniejszy trwa
czujesz, to mięty i lawendy
splątały się łodygi,
przy oknie wije się
złotorost,
a po drugiej stronie domu
czerwienią dojrzewa jarzębina,
słychać śpiew słowika
to jej serce i dłonie
nad wszystkim czuwają -
spełnia swoje własne
jedenaste przykazanie,
ogrodniczka
zawsze tam, gdzie ważnych spraw
sedno,
docieka, poznaje
z Księżyca i Marsa
energii i gracji pełnię mając.
Spotkasz ją
podczas spacerów
w parku -
nietrudno dostrzec,
barwy jasne
w sobie ma i piękno
nie lubi samotności,
gdy odważnie podejdziesz
ofiaruje jemiołę
bursztyn, pomarańczę,
na spotkanie kolejne
nie zapomnij
gałązki bzu
lubi go
nietrudno dostrzec -
Merkurego tranzyt
ponad nią
i Jowisza moc
nie zapomnij słów.
W świetle księżyca
dostrzeżesz jej delikatność
jak u lilii
córka Zeusa, poezji przyjaciółka
i sztuki
z wdziękiem i elegancją
każdego dnia
daje radość,
dziewięć ametystów
pochodnią rozbłyśnie,
nie musisz toczyć wojen
o jej miłość
bezcenną
zawsze przy Tobie.
Z niezwykłą wnikliwością
dostrzeże
co innym umknie
przed okiem
wyjaśni wytrwale twój błąd
w istocie rzeczy
niczym Epikur
słuchaj uważnie -
             Ja czyli ty z poprzednich dni
             okna otwierający
             na szczyty gór
             rozwieję mgły
Księżyc i Wenus
jak dwie perły
w ręku zalśnią
gdy się w bujnej zieleni schowa
Sydonu syn
najwyższego
Zenodoros
             Ty i ty nie daj się zbyć
             niełatwo jest dorównać mu
             Ikara lotem niesionego
             musisz dotknąć chmur.
Ze sobą niesie odwagę
stanowczym krokiem
w ciemności
wnosi światło,
ponad nią
Słońce, Wenus i Saturn,
przy niej
Fides, Spes i Caritas,
poda ci rękę
subtelna, wrażliwa,
sprawiedliwa
nie zgubisz jej,
choćby w morzu maków
czerwoną ubrała sukienkę,
nie ominiesz
i w zapachu bzu -
usłyszysz serce
choć pomyślisz,
że to sowy pohukiwanie
pozostaniesz blisko,
odda ci swój świat.
Przychodzi z ciszy
gdy nie oczekujesz
i troskliwie zbiera
wszystkie żale, chowa,
tak byś nie nadepnął
porzuci samotność -
choć sama sobie sterem i okrętem,
ofiaruje zrozumienie
błogosławiona i walcząca
Marsa i Wenus
przyniesie lśnienie
w noc czarną, w znużenie
Ty, nie zapomnij
hiacyntu drobne kwiecie
rozsypać u jej stóp.
Jesienne mgły
z nici ażurowych,
kroplami rosy
budzone sny i wichrem
ciepłym, znad Renu
liście w czerwieni
Merkurego,
rubinu poświacie
spomiędzy nich ten dzień
Jej przynależny,
cnót nie zliczy nikt -
ujawniane w czasie
mnogie
jak te liście,
nie zwlekając
przyniesie ci dobro
pomimo mgieł, deszczu i pluchy
Czekaj
codziennie wyśle
gołębiem pocztowym
listy
pachnące, kolorowe
z nutą lata październikowe.
Oto on, spójrz
pełen ideałów - anderios,
stawia czoła wyzwaniom
z nadzieją patrząc w przyszłość,
zdobywca
opromieniony słońcem,
oddaje ciepło jego i moc
wszystkim wokół,
nie oceni źle, sprawiedliwy
lecz nie poganiaj,
żyje według zasad swoich
niezmienny,
pod jego oknem posadź
migdałowców sześć,
rozjanią różanym kwieciem
grafitowe dni,
przyniosą szczęście
Trwaj wiernie
a odda ci najcenniejsze
przyjaźni, miłości dni.
Troskliwa, opiekuńcza
jednak powściągliwa,
z umiarem sypie drobiny uczuć
tak by zapuszczały korzenie,
głęboko
w twojej duszy,
tajemniczość przyciągnie
niełatwo otworzyć ten sejf,
słuchaj uważnie, jak stuka szyfr
perfekcyjnie,
odkryjesz
rytm sześciu cyfr,
pod palcami -
w zieleni urosłej,
pulsujący malachit
dla niej,
z walecznego rodu
Jowisza kapłanki.
Rozpoznasz w nim
filozofów,
myśli najlepsze
rozważy każde za i przeciw,
gdy mur zbyt wysoki
postawią,
i znajdzie rozwišzanie
oddany i wierny,
z sercem szlachetnym
uśmiechnie się,
gdy na wiosnę
urośnie pod oknem
dziewięć dzikich róż,
zaufaj mu
dobrego rodu człowiek ów.
Powściągliwy,
otwarty zarazem
cierpliwie do celu podąża,
cichy wojownik, obrońca
zrzuca swą mocą
jarzmo, które niewoli
zamęcza,
słów nie rzuca
na wiatr,
w korony wierzb
jeśli zdobędziesz jego serce,
to jakby świata cztery strony
zamknięte w dłoni,
nefrytu
najpiękniejsze odcienie,
wierności
wieczny pierścień,
Saturna dziedzictwo
jednak pozostanie
tajemnicą
niezmiennie.
Patrz, oto jest oczekiwana
z uśmiechem, spojrzeniem
świat rozświetla wokół,
jak jaskółka, co na wiosnę
pojawia się w oknie
gniazdo wijąc pod dachem,
wielkim szczęściem obdarzy
siódmej planety prowadzi ją światło
załagodzi spory,
wnoszšc spokój i harmonię
do miejsc nowych, ukochanych
cień, niczym cedry mocne,
rozłożyste
przyjmij ją serdecznym gestem -
w darze otrzymasz perły,
wiarę w miłość i nadzieję
w dni szczęśliwe, jasne
jej zalety najlepsze.
Nie zdobędziesz byle frazesem
tej dumy i wdzięku,
choć wrażliwość ma w sercu
wpływom nie ulegnie,
tajemnicę zachowa, dyskrecję
jednak pierwsza odejdzie,
nie odwróci głowy -
jeśli zabraknie pewności,
ze szlachetnego rodu
bywa matką wielkich,
najbliższy jej Księżyc
w wieczoru granacie,
rozjaśni
cztery noce Kairu,
mocno w dłoniach trzymane.
Pierwsza
dająca życie, od ródeł Kaananu,
widzi, wie i rozumie więcej
starej duszy zmysłami,
królowa nieba i ziemi
ład i harmonię układa wkoło,
z serca wspomoże nieznajomego
odda płomień Merkurego,
zziębniętym, zagubionym w mrokach wieczoru
pierwsza,
która w Twoje, moje żyły
wpuciła krople rozkosznego grzechu,
z kwiatu lilii
nieskazitelnego,
pierwsza
w ręku trzymała lniące agaty,
siedem gołębic wypuściła w lot
jedyna
od początku - dla i z pierwszego.
Nie odgadniesz
głębi, tajemnicy, póki sama
nie uchyli rąbka,
uparta i niezależna
lepiej unikać z nią sporów
Merkury w jej cieniu,
rozbłyśnie w potrzebie
zasadź winorośl słodką
pnącą ku błękitom,
w nich szukać boga będzie
i bliskim raj uchyli
troskliwie,
o świcie podaruj
mienišcych się barw tysiącem
siedem opali,
odda wierności źródło niegasnące.
Wszystko co wie
przekaże innym, nauczy
usłyszysz, o czym myśli,
pełna życzliwości -
stroni od tych
którzy trwają w nienawiści,
złości
cennym dla niej słowo
i wolność myśli,
diament i turkus
załóż na Jej skroni
czcij,
gdy Księżyca i Marsa
zmieszają się barwy
o poranku rozkwitną rumianki,
Czcij
odważną.
Domowego ogniska strażniczka
czas innym oddaje
wytrwale
przy niej jasne wieczory
i myśli
nie gwałtowne kroki
bywa niezastąpioną pocieszycielką
niosąc pomoc strapionym
urodzona
pod roziskrzonym niebem
rozpierzcha ciemności
i głupoty cienie
zaufaj i oddaj
ciepłe spojrzenie
Lucynie.
Znasz go nie od tej chwili
odważny, surowy, wyważony
bywa, przekorny i czuły
uparcie zdobywa
na chwałę każdy dzień
nie próbuj zmienić -
nie uda się
usłyszysz tylko łabędzi śpiew
słoneczna moc spali cię
lotosu kwiat, bursztynów sześć
ze sobą weź
rozjaśnią wnet
chmurne czoło
i będziesz mógł, niczym druh
iść jedną drogą
aż na skraj słów.
Cichy dom, zadbany, miłością wypełniony
zanurzony w zieloności,
a nocą na strychu latają
cztery nietoperze,
zasypiają w szarościach poranka
z gasnącymi na niebie Saturnem, Uranem,
to miejsce Złocistej -
kiedyś będziesz jej gościem,
powita z uśmiechem
i spojrzeniem takim,
że wnet się w sercu zrodzi rebelia
To Aurelia.
Opiekunka siedliska
najlepsza
choć własnymi ścieżkami niczym kot
chodzi, spotkasz ją
przy księżycu
z ametystem w dłoni
Przeoczyć nie możesz
Wiedz, że to szczęście
z tamtego wieczoru
kolorowej jesieni
dziś wciąż słyszeć
ten głos
duszę przenikający
syreni
Gdybyś miał już nie usłyszeć
znienawidzisz ciszę.
Łagodny
z radością w oczach,
pełen energii i oddania
to, co w sobie nosi,
nie pochodzi stąd -
nieziemskie światło
rozdaje wokół
Dominicus,
pozostając sobą
i bliskie już dni,
gdy wypuści
w korony drzew
sikorki trzy
zaufaj,
rozproszą się mgły.
Dokładny, pracowity
i sumienny,
swych przekonań zaciekle broniący
zawsze możesz liczyć
pomocny, lojalny,
brat marsa najlepszy
wojownik nieugięty,
stań wśród przyjaciół
trzech,
nie opuści
semper fidelis, nocą i dniem,
niezmienny
niczym Sodalit jaśniejący
trwa.
Walczy -
trudnościom stawiając opór,
pierwszym chce być
archanioła śladem,
odpędza zło
Mikhael,
rozsądny, wyrozumiały
stałości uczuć przykładem,
z nim najlepsze będziesz mieć dni
aż po niebo błękitne
z nim nie będziesz samotny, samotna
Z radości stworzy dom
z miłości,
kto, jak nie on.
Szlachetny
cierpliwy, dokładny,
do celu dąży niestrudzenie
pewny siebie,
niebezpiecznie
właściciel cnót wszelakich,
romanus sprawiedliwy
znajdziesz,
wśród siedmiu cyprysów
i bujnej zieleni,
w słońca zenicie
zapracowanego,
pozostań mu wierny
w ciekawości świata, żądzy wiedzy
A w mroku bezgwiezdnym
usłyszysz, rozpoznasz
głos niepowtarzalny.
Ucieka samotności, choć nieufna
niepostrzeżenie pierwszy
ulegniesz jej spojrzeniom,
nim minie godzina
i kolce róży zaznaczą swój ślad,
Italii żarzącym gorącem
to ona zdobędzie
                          co zechce
udowodni, jak niewiele wiesz
w pięć minut
Nie zmienisz decyzji
jednak pozostań
z koszem słodkich śliw
poznasz nieba szafir.
Przybiegałeś, gdy było źle
czułem ciepłą, miękką sierść
i mokry nos na czole
czujne spojrzenie
choć w parku znikałeś wśród drzew
wiedziałem, że w domu znajdę cię
z niewinną miną
przecież jestem
każdego dnia
Pamiętam
dałeś radość
teraz biegasz po błękitnej łące.
Ten, który nie boi się burzy.
Ciesz się mając w przyjaciół kręgu
silnego, walecznego Arktosa
odwagę rozdzieli, innych cnót mienie
i radość wniesie rozpraszając cienie,
spokój w godziny grafitowe
czujność tygrysiego spojrzenia
Ciesz się przy nim zło
traci moc,
choćby i sześć nieszczęść
spadło niczym plagi
nie opuści
nawet sam chowając się w sobie
Lecz się nie złamie nie trzcina to
a niedźwiedź.
Wolny jest
czuły i wyrozumiały,
serce w nim drży szlachetne
ten co naucza
i unika sporów
cierpliwość miej wobec niego,
może wyrwiesz z samotnoci czterech ścian
odda agatów, ametystów blask
za nieba niebieskość
nad wami,
dom zanurzony w zieleni
ufaj nocą i dniem pomoże
Nie skrzywdzi
ciebie, ni zwierząt.
Może jak inni przekonasz się
że intuicja i serce
sterują tą, która słucha
wrażliwą, pełną radości,
ciekawą świata
przy niej cierpliwy bądź
i wyrozumiały
nie zniesie też bezczynnoci i nudy,
pracowita ponad miarę
jemiołę zawieś nad głowami
oddaj moc pocałunków
trzy ametysty
Podziwiaj
lojalność, uczciwość, działanie
nie zawiedzie.
Tyle w niej ciszy, spokoju,
co pośród stepów zielonych
zanurzonych w zapadającej czerwieni
zmroku,
co w zadumie greckiego posągu
z Agory
A jednak zadziorna
nie zawrócisz ku wschodniej bramie,
gdy kroki, serce wiodą przeciwnie
wrażliwość ukryje strzelista sosna,
w dłoni jej połóż
granat, jaspis, jadeit
pasję, wytrwałość, szlachetność
oddadzą,
a słońce warkoczom promienie
wplecie,
poświęć wierność całą
usłyszysz śpiew Galeny.
Bywa powściągliwy, enigmatyczny
lecz z uśmiechem opowie
historie,
nie zmienisz zamierzeń i planów
indywidualisty,
szybko przekona i staniesz po ich stronie
łagodnością i temperamentem
kobietom zawróci w głowie
pozostając wierny jednej,
w nim styczeń i sierpień
zima i lato splštane,
Czech z Węgrem
Nie zamknie świat swoich miast i bram
przed nim,
wytrwale przemierza, aż w czerwieni zmierzchu
ćma się zanurzy marsowa
Rozświetli mrok diament w jego dłoni.
Nie, nie zawiedziesz się
ambitny jest, waleczny,
osiąga to czego chce, bez trudu
pełen pasji, nie zanudzi cię,
choć ceni ciszę i spokój
oczekuje nieustannej aprobaty
niepowodzenia męczą,
przyjaźń
odda ci wdzięczną,
radą zabłyszczy
hrod beraht,
a ty mu oddaj
sześć najcieplejszych słów,
w odcieniach rubinu
Lecz pamiętaj
nie krytykuj indywidualisty.
W spojrzeniu łagodnym
dzikość się kryje
Cierpliwy bądź i wyrozumiały
bo kiedy spotkasz, uklękniesz
przed nią zdobyty,
radością, wiedzą, uporem,
słowem,
wówczas pozwoli wspólnie
rozwiązać tajemnice świata,
podejmij wyzwanie
a zadba o ład,
o harmonię
rozkwitnie,
z nią twoje dni
sny niezapomniane,
wierność oddaj i szacunek
pozostanie na sześć kroków
Nie dalej.
Barwny ptak, energiczna
dobry los zawsze z nią,
niejednokrotnie zaskoczy innych
swoim zdaniem, pamięcią zadziwi,
a wybrankiem swoim zawładnie
zmysłowa i ciepła,
lecz wymagająca
kochać chcesz nieustannie,
uzbrój się w cierpliwość i opanowanie
oczekuj ryzyka,
cztery hiacynty przyniosą radość
szlachetnie urodzonej,
zadbaj o nią
a będziesz kochany.
Skryty jest i uparty
lojalny,
nie zawiedzie i słowa dotrzyma
lecz krzywdy zapamięta,
o słabościach nie powie nikomu
choćby siedem czarnych dni
nadeszło,
cień brzozy wytchnienie da
on z nadzieją czekać będzie,
na zbiór lepszych chwil wytrwale
Skazany na sukces.
Teraz już wiesz
wytrwała jest,
możesz polegać na jej planach
spełnią się,
choć płatków herbacianych
ma delikatność,
wciąż kwitnie przy tobie
czaruje,
jak Jowisz nocą
jest stale,
nim wypuścisz trzy radości
podzieli się szczęściem,
więc zawieś jemiołę
pod sufitem
Nie zwlekaj.
Uparta i pełna energii
niepokorna,
przygotuj się na podróże, na kraniec stron
nie odpuści miłości,
choćby zniknęła za rogiem
wiedzieć musisz, czy tego chcesz,
Jej -
pewna siebie i silna za czterech
odkryje, co masz w duszy,
ucałuj w księżyca poświacie
w poranku ametystowym,
nie zawiedź
a dostaniesz lojalność
Spełnione marzenia bezcenne.
Gdy wokół burze, mgliste chwile
tak, że myślisz: wszystko stracone,
odwróć się, zobacz
tuż obok jest ona,
Angelos zwiastun spokoju
radości posłaniec,
tylko zawołaj sześć razy,
a szary poranek
słońcem obdarzy ciepłym,
rozjaśni twój dom
od progu,
tylko zaproś szczęśliwą
otrzymasz kamień księżycowy
i miłość.
Otwarty na świat
ambitny,
życzliwość mu siostrą
w potrzebie pomoże,
i przy nim nudy nie zasmakujesz
może być opoką,
trwały
lecz uważaj na błahostki,
wzniecą łatwo pożar
łuną pomarańczową do nieba,
wówczas poprowadź
drogą sześciu dębów,
uśmiechnie się
człowiek serca.